środa, 4 lipca 2012

Tydzień pierwszy, dzień pierwszy.

Ważę się co poniedziałek.
Jutro wyniki rekrutacji do liceum, mam nadzieję że się dostanę do szkoły pierwszego wyboru.
Chcę się zniszczyć, nie umrzeć, po prostu zniszczyć. Chcę się głodzić, chcę być pijana w trzy dupy, chcę żeby bolały mnie wypalone fajki. Chcę żeby ludzie pytali czy cokolwiek jem. Chcę trząść się od wypitej kawy i nie móc zasnąć. Słuchać muzyki i nie czuć nic. Bo emocje bolą.

3 komentarze:

  1. Ale pomyśl logicznie. Po co Ci to?

    OdpowiedzUsuń
  2. Logicznie? Nie jesteśmy logiczne. Jesteśmy zaprzeczeniem zdrowego rozsądku i jakiegokolwiek uporządkowania. No cóż, na pewno ja. Trzymaj się chudziutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu poczułam się jakbym cofnęła się o rok. Te same plany, te same cele, ta sama potrzeba odcięta się od wszystkich chujowych uczuć. Nowy start w liceum, możliwość zbudowania siebie na nowo.
    Smutne jest to, że mimo tego że nie schudłam, a do zalania w trzy dupy zawsze brakowało mi samotności i braku rodziców w domu, w pewnym momencie przestałam czuć.
    A potem robiłam to samo, dokładnie to samo, tylko po to, by znowu zacząć czuć COKOLWIEK.
    Wbrew pozorom o wiele trudniej jest nic nie czuć niż cierpieć.

    Błędne koło. Nie mam jednak zamiaru udzielać Ci rad "Daj spokój, po co?", bo wiem, że to nie działa. Tylko przestrzegam - warto coś zachować. Z uczuć, bo potem jest jeszcze gorzej ^^".

    M.

    OdpowiedzUsuń